Warsztaty dla rodziców – Pozytywna Dyscyplina

Rodzicielstwo i satysfakcja?

Podobno powtarzanie tego samego działania, licząc na inny rezultat to czysta głupota. Jak w takim razie nazwać wielopokoleniowe, uparte trwanie przy swoich błędach, a nawet próbę uczynienia z nich ideologii? Ale do rzeczy…

Rodzicielstwo potrafi być prawdziwą udręką, co zrozumie każdy, komu dwulatek zrobił awanturę o zły kształt makaronu (Alfie Kohn). Jako mama trójki dzieci wielokrotnie stawałam pod ścianą, zmęczona i bezradna, jednocześnie z uporem stosując metody, które znałam. Jednocześnie cały czas poszukiwałam odpowiedzi i różnych alternatyw, czytałam, poszerzałam horyzonty, ale początkowo nie wiązało się to dla mnie z żadną spektakularną zmianą w podejściu. Teraz wiem, że potrzebna mi było całkowita, rewolucyjna zmiana światopoglądu.

W końcu przy okazji kolejnej awantury przyszedł moment olśnienia. Olśnieniu pomogła koleżanka, która poleciła mi Pozytywną Dyscyplinę, kiedy uskarżałam się jej na swój ciężki los. Grunt był już przygotowany przez Alfiego Kohna i jego „Wychowanie bez nagród i kar”. Nim jednak zdecydowałam się podstawowy podręcznik Pozytywnej Dyscypliny musiałam stoczyć kilka wojenek z moimi pociechami, aby boleśnie przekonać się, że „to” samo nie minie.

Jak się okazało moje główne błędy wychowawcze wynikały z przekonania, że dzieci będą zachowywać się lepiej jeśli poczują się gorzej. Kary, poczucie winy, wymówki, świadomość, że się zawiodło matkę – to miała być nadzieja mojej rodziny na szczęśliwe relacje. Niedorzeczne, prawda? Rzeczywiście niedorzeczne, jednak niestety powszechne przeświadczenie. Być może sądzisz inaczej, pozwól więc, że zaproponuję eksperyment myślowy. Dziecko robi dziurę w ścianie, a ojciec z poważną miną mówi „Będziesz musiał to naprawić. Dam ci szpachlę, kielnię, i pokażę ci jak to załatać”. Dzieciak nie próbuje nawet kryć entuzjazmu, piszczy z uciechy i nie może się doczekać. Daj sobie chwilę, aby wczuć się w sytuację ojca. Już? Świetnie. Jeśli przeszło Ci przez myśl, że rozwiązanie może być szkodliwe, bo dziecko dostaje „nagrodę” za zniszczenie ściany, najprawdopodobniej wierzysz, że należy czuć się gorzej aby zachowywać się lepiej. Być może towarzyszy Ci nawet obawa, że dziecko będzie regularnie dziurawić ściany, aby później z uciechą je łatać.

Nikt nie zachowuje się lepiej kiedy jest zły, smutny lub zawstydzony, kiedy czuje się winny lub upokorzony. W najlepszym wypadku taka osoba podporządkuje się powierzchownie autorytetowi, myśląc dalej swoje, albo co gorsza – wyrzeknie się siebie. Czy chcemy łamać naszym dzieciom charaktery? Podporządkowywać je naszej woli za wszelką cenę? Ja na pewno nie chcę, w trosce o dobro moich dzieci i swoje zdrowie psychiczne. Okrutna prawda jest bowiem taka, że krzyki, klapsy oraz inne kary czy odbieranie przywilejów działają tylko krótkofalowo i są potwornie wyczerpujące emocjonalnie, także dla rodzica. Poza tym wierzę, że większość rodziców popełniając swoje błędy, ma jak najlepsze intencje i po prostu robi co umie. Zapominając przy tym, że błędy są wspaniałą okazją do nauki, a nie powodem do wstydu lub oznaką porażki.

Dzieci pragną przede wszystkim czuć łączność z rodziną, czuć się do niej przynależne. Ich trudne zachowania wynikają z błędnych przekonań, na temat tego czy i w jaki sposób mogą uzyskać status kogoś ważnego w rodzinie. Jeśli przy Twoim dziecku opadają Ci ręce, czujesz bezradność i nie wiesz co robić, być może Twoje dziecko czuje się podobnie? Może jest zwyczajnie zniechęcone i nie wierzy, że kiedykolwiek będzie mogło przynależeć do rodziny? Wytrwałe zachęcanie, pokazywanie jak rozwiązywać problemy krok po kroku i rezygnacja z wyręczania powinna pomóc.

A może w kontakcie ze swoim dzieckiem czujesz się jak na wojnie? Ciągłe przepychanki? Podważanie autorytetu? Zapewne Twoje dziecko uważa, że aby przynależeć musi dominować, albo nie dać się podporządkować innym. Możesz być zdumiony/a efektem, kiedy przyznasz, że nie możesz go/jej do niczego zmusić i poprosisz o pomoc.
Być może doświadczasz licznych przykrości ze strony Twojego dziecka, które w dziwnych momentach mówi Ci bardzo bolesne rzeczy? Zazwyczaj robią tak dzieci, które czują się zranione. Zamiast dawać się wkręcić w błędne koło zemsty, możesz zwyczajnie zapytać, co je zabolało.

Wreszcie może być też tak, że dziecko nieustannie domaga się Twojej uwagi, czym budzi Twoją irytację. Takie dzieci sądzą, że są ważne tylko wtedy, kiedy są w centrum uwagi, może więc warto im tę uwagę poświęcać? Puścić oko gdy siedzi przy stole? Poczochrać od czasu do czasu? Albo umówić się z nim na jakiś znak czy gest, który przypomni maluchowi, że mama i tato ma je w sercu cały czas. Boisz się, że wtedy dziecko jak ten nienasycony potwór pochłonie Cię w całości? Każdemu czasem brakuje zainteresowania bliskiej osoby. Może i Tobie kiedyś go brakowało. Przypomnij sobie to uczucie… Nic miłego prawda? A co by było, gdyby ta osoba przemówiła wówczas do Ciebie słowami wiersza Ryszarda Krynickiego pt. „Cokolwiek”?

Nie wszystko robię z miłości do ciebie.
Kocham cię
Cokolwiek robię.

Jak się czujesz teraz? Masz ochotę nadal dopominać się uwagi?

Moja rewolucja rozpoczęła się przed rokiem i jestem absolutnie zachwycona. Jeśli i Tobie przyda się wsparcie, jeśli chcesz pomóc swoim dzieciom poczuć przynależność i przypomnieć sobie jak satysfakcjonujące może być rodzicielstwo kup Pozytywną Dyscyplinę, albo lepiej! Przyjdź do nas na Warsztaty, o wiele łatwiej jest się uczyć w towarzystwie żywych przykładów. Będziemy zaszczyceni Twoją obecnością, bardzo cenimy sobie wymianę doświadczeń i możliwość wzrastania w towarzystwie 🙂

Informacje o organizacji kursu są zamieszczone w grafice poniżej. Zapraszamy serdecznie!

plakat warsztatów z Pozytywnej Dyscypliny

Autor:
mgr Zuzanna Maryańczyk-Sitarz
psycholog kliniczny, psychoterapeutka w trakcie certyfikacji